Bo jej kości to marny stelaż całego ciała, w którym jest mnóstwo sprzeczności, których nie rozumie ona sama, a pragnie, żeby zrozumiał ktoś inny, ale... W momencie, gdy je zrozumie, połamałyby się w mgnieniu oka, bo ta bariera chroni przed ich poznaniem. Przed poznaniem tego, jak bardzo są spleśniałe. Nie chce dopuścić do siebie blisko nikogo, bo nie umie się dzielić sprzecznościami, które tworzy. Boi się, że go pokaleczy goryczą zachowań i nieprzewidywalnością gestów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz