Doszłam dziś do wniosku, że towarzystwo mnie ogłupia. 
Mówię wiele, ale niekoniecznie zdrowo i zjadliwie. Śmieję się wiele, ale niekoniecznie z rzeczy wartych uwagi i zabawnych. Towarzystwo mnie mocno ogłupia, ale mam niesamowitą ochotę być przez nie ogłupiana, bo wtedy mi lekko i przyjemnie. Nie przejmuję się niczym. Tylko nieświadomie przepuszczam czas przez palce. Wtedy nawet nie jest mi z tym źle. Po prostu sobie istnieję jakaś taka... Mało istotna i nieważna.


1 komentarz: