Clockwatching



Żyję w świecie wariatów. Mój facet jest wariatem. Moja matka jest wariatką. Ludzie, z którymi mieszkam są wariatami. Moja babka jest wariatką. Moje przyjaciółki są wariatkami. Moi przyjaciele to wariaci. Moja szkoła to zgromadzenie wariatów. Nawet ten katecheta.
Bo żeby nie można było jeść na religii jabłek z powodu wprowadzonego przez nauczyciela dogmatu? W sumie wszyscy wiemy do czego jabłka doprowadziły w raju, ale... Właśnie: ale.

4 komentarze:

  1. w serduszko owszem. czasem pojawia się tylko mała wątpliwość, jakaś obawa.
    och tak, otacza nas wielu wariatów. ja jestem jedną z nich, myślę, że jedną z większych.

    OdpowiedzUsuń
  2. kogo uważasz za przyjaciela?

    OdpowiedzUsuń
  3. Moim zdaniem dziwny jest właśnie ten, kto na pozór nic z szaleńca w sobie nie posiada.
    Jestem ateistką, ale też lubię jabłka ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ostatnio niczego nie jestem pewna. Nie mogę "uważać kogoś za".

    OdpowiedzUsuń