Jakbyśmy siedzieli razem na tej górze przez cały dzień, spalilibyśmy się jak raki. Bylibyśmy zaróżowieni z czerwonymi nosami. Dlatego spędziłam tam jedynie godzinę. Przez godzinę nic by się nam nie stało. Szczególnie, gdybyśmy odwrócili się plecami do słońca. Ale byłam sama. Leżałam na skałach patrząc na miasto. Dużo myślałam. W sumie myślałam o tym, że chciałabym leżeć koło Ciebie. A raczej, żebyś ty leżał koło mnie. Myślałam też o paru innych rzeczach w między czasie. A potem, gdy schodziłam już z góry, ze skał, w kapeluszu, tym razem w tym z małym rondem, nie tym z tym dużym, z którego się trochę podśmiewałeś, widziałam banalny kadr filmowy. Gdyby go nagrali, byłby naprawdę wyjątkowo banalny. Muzyka grajków ulicznych, ciepłe słońce, dziesięcioletnie dzieci zakurzone całodniową bieganiną na dworze i krzyczące do siebie w jakimś bałkańskim języku. Gdy przebiegałyby tuż obok kamery, ta odwróciłaby się gwałtownie, żeby pokazać głównego bohatera. Może nawet dwóję. Może parę? To byłby piękny, romantyczny, ale i banalny początek jakiegoś filmu. Piękny w tej prostocie i łatwości, jaką niosłoby zgadywanie kolejnych wydarzeń. Tak. Byłoby cudownie oglądać taki przyjemny dla oka i serca film, który zaczyna się taką sceną. Wbrew tej sielance nie chciałabym, żeby to był mój film. Nie chciałabym, żeby mój film był banalny. Nie będzie, prawda? Niech będzie piękny, ale nie banalny.

4 komentarze:

  1. Twój film napewno nie byłby banalny. uwielbiam jak piszesz. piękne zdjęcie tak poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  2. "Banalna Cookie" - toż to oksymoron... sielankowy scenariusz Ci nie grozi, jestem tego bardziej niż pewna.

    OdpowiedzUsuń
  3. hmmm czasami z banalnych rzeczy wychodzą cudne dzieła ... wróciłam po przerwie http://mania-19.blog.onet.pl/ pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
  4. love the photo!

    your newest follower Michelle
    pinklemonincrystal.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń