Spędzanie czasu u mojego ojca na tej prowincji to bardzo inspirujący sposób odpoczynku. Pierwszy raz od bardzo dawna wyszłam na dwór bez pośpiechu. Śnieg stopniał zupełnie. W gumowcach i czapce "uszatce" przemierzałam ogród. Spodnie skończyły bardzo marnie. Całe w błocie włożyłam później do pralki. Aparat jest mi nierozłączny. Znów. Psy nie odstępowały mnie na krok. Trochę są brzydkie, brudne, pozimowe, ale moje własne i kochają mnie psią miłością. Leon nawet pozwolił na zdjęcie ukradkiem.





 Ps. Dzisiaj nie mam siły na przemyślenia. Dostarczenie organizmowi tlenu dobrze na mnie wpłynęło.

W nieco lepszym humorze.


Film:
Zakochani widzą słonie


4 komentarze:

  1. zdjęcia świetne. niby zwykłe, ale bardzo lubię makro. piosenka bardzo mi się podoba, a film widziałam, ale muszę obejrzeć go jeszcze raz.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kostek jest zawsze w sali, w której robię zdjęcia/chodzę na kółko fotograficzne. : )
    stolicam.

    OdpowiedzUsuń
  3. makro-lubie, w szczegolnosci takie. Leon-leoniasty, moja psina nie lubi zdjec, ani moj kot, ani moje kury i reszta farmy, ktora mam. Wiesz, ja bardzo bym chciala, zeby wrocily czasy ex, bardzo tesknie, ale niech tak pozostanie, bo tylko niespelniona milosc moze byc romantyczna. Mieszkasz w miescie? Na 'prowincji' jak to okreslilas (chyba masz na mysli wies?) jest b.pieknie, moja wies jest troche, a nawet bardzo ucywilizowana, ale uwielbiam ja, ma w sobie wszystko czego potrzebuje, a nawet w jednym ze sklepow jest moje ulubione mleko sojowe! Ja nie wygrzewam sie w wannie, wole oszczednosc wody i szybki zimny prysznic, ktory dodaje otuchy na caly dzien, a goracy, ktory pozwala mi zasnac w spokoju. dobranoc Panno Cookie

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje zdjęcia zapierają dech w piersiach...

    OdpowiedzUsuń