Weszłam do klatki szarego bloku należącego do spółdzielni mieszkaniowej, w której panuje powszechny nepotyzm. Moje kalosze były całe w błocie. Tegoroczna zima jest wyjątkowo paskudną zimą! Roztopy przeplatające się wzajemnie z siarczystymi mrozami to nic przyjemnego. Wytarłam buty we wspólną wycieraczkę i szybko przebierając nogami wdrapałam się na trzecie piętro. Chyba nie potrafiłabym mieszkać tak wysoko nie posiadając windy. Jestem pokoleniem, które ceni wygodę i dostatek.
     Ona jak zwykle zamknięta była na dwa zamki. Otworzyła mi drzwi dopiero po chwili. Nie mówiła nic. Trzymała czajnik z co dopiero zagotowaną wodą.
- Jezu Chryste! Ile mi każesz na siebie czekać? Myślisz, że ja mam tyle czasu? Ja niedługo umrę Olusiu, a Ty jeszcze się spóźniasz?! Niedoczekanie moje. Wodę zagotowałam. Słyszałam jak wycierasz te swoje okropne buciory na dole!
     Gdyby to był film... Nastąpiłoby zbliżenie. Najpierw na mentolowe papierosy na szafce leżące tuż obok starego młynku do pieprzu. Później na garnki. Na końcu na zmarszczki wokół brązowych ślipi oczu samego Baltazara - mojej babci. Tak. To właśnie jest moja babcia. Niewysoka, tęższa pani z uśmiechem na ustach. Niech Was nie zmyli jej anielski wygląd. Kobieta, która jest moją babką, a matką mojego ojca nie może być normalna.
     Była piąta po południu. Zwykła niedziela, którą spędzałam w domu. Spędzałam ją w domu, bo mojemu ojcu znów zepsuł się samochód, a ja nie lubię jeździć PKS-ami na wieś. Szczególnie na wieś.
     Usiadłam na kanapie i podwinęłam moje stopy pod siebie. Moja babcia przyniosła mi herbatę. Taką samą jaką pije mój ojciec, czyli dokładnie osłodzoną trzema czubatymi łyżeczkami cukry. Zawsze jej mówiłam, że ja słodzę połowę co on. Moje powtarzania nie miały jednak racji bytu, bo wciąż były puszczane mimo uszy. Przywykłam już do tej zbyt słodkiej herbaty.
     Z moją babcią dużo rozmawiamy. O życiu dużo. O śmierci jeszcze więcej. Najwięcej jednak mówimy o miłości. Moja babcia kocha miłość najmocniej na świecie, chociaż sama dużo nienawidzi. Nienawidzi mojej matki. Nienawidzi pierwszej żony mojego ojca. Nienawidzi też żony mojego stryja. Ona nienawidzi kochanek swoich synów.
- Oh! Panie Jezu! Ściągnij te stópiska z kanapy i usiądź jak kulturalna młoda dama Oleńko. Jak dama! - Ostatnie zdanie krzyknęła już z kuchni.
     Niosła nasze ulubione ciastka. Weszła do małego saloniku z talerzem biszkoptów. Zawsze moczyłyśmy je w herbacie jak byłam dzieckiem. Właściwie to nadal nim jestem i robię to do tej pory.
- Myślę, że wyglądasz jakbyś wyszła z obozu oświęcimskiego. Powinnaś przytyć... Albo nie. Będziesz wtedy bardziej podobna do matki. Twoja matka ma tendencję do tycia. Odziedziczyłaś to na pewno po niej! Wszystkie cechy złe są po niej! Musisz trzymać linię, ale to nie zmienia faktu, że jesteś za szczupła. Pamiętaj, mężczyźni lubią wałeczki... Ostatnio czytałam taką książkę, że...
     Nasza rozmowa mogłaby się nie zakończyć. Mimo różnicy wieku, zachowujemy się podobnie. Jak na trzydziestoparolatki przystało! Ja trochę na zbyt dorosła, ona nigdy niezestarzała.
     Obejrzałyśmy razem film. Nawet nie znam tytułu, ale był z gatunku melodramatu opisującego życie kobiet w wieku XVIII. Jej ulubione filmy są właśnie takie. Obie mamy podzielną uwagę. Śledziłyśmy akcję jednocześnie rozmawiając o książkach, moim ojcu i nowej, nieprzyjemnej ekspedientce w sklepie. Po ostatnim wersie napisów końcowych, wstałam i wyniosłam szklanki do kuchni. Założyłam płaszcz i buty. Dała mi buziaka na "do widzenia".
- A! Oleńko. Pamiętaj, to tylko życie. Tylko życie. Nie ma co się przejmować.

 Filmy z ostatnich dni:

1 komentarz:

  1. Twoja babcia jest przebojowa, ja nie mam babci niestety. Kate W. na pierwszym zdjęciu, uwielbiam ją, jedna z moich ulubionych aktorek.

    OdpowiedzUsuń