Śni mi się noc w noc starość moja własna, osobista, samotna i smutna. Tego się boję. Taka powolna, mozolna i monotonna do granic możliwości. Zostająca sam na sam, jedynie z kotem puszystym. I nagle zasypiam, i...Budzę się przerażona z uczuciem podrapanych wewnątrz dłoni. Chcę wtedy tak bardzo się wtulić i schować w kołdrę.
Nienawidzę nie kochać, bo kochanie wypełnia mój pusty czas.

A co się dzieje z miłością potem? Ona chyba się rozpływa w smaku gorzkiej kawy pijanej rano. To takie nieznaczące jest, bo znika szybko, lekko i bez zahamowań.


3 komentarze:

  1. Nie wypijemy kawy i nie rozpłynie się, bo nie będzie miała gdzie!

    Zdjęcie futrzaka - rewelacja! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Myśl o starości odsuwam jakoś podświadomie - choć wiem, że kiedyś nadejdzie. Samotność jednak jest tym, czego boję się najbardziej. Jestem uzależniona od ludzi, za bardzo. Ale nie mogę nic poradzić na to, że muszę mieć przy sobie kogoś bliskiego, żeby móc funkcjonować. Taka już moja natura...
    Co do miłości, jestem pewna, że prawdziwa tak szybko nie ulatuje :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. właśnie to jest taka dłuższa rozmowa, jeśli o ten temat chodzi. ale fascynuje mnie Twoje stwierdzenie, że miłość rozpuszcza się potem w smaku gorzkiej kawy. bo może i masz rację

    OdpowiedzUsuń